|
![]() |
![]() |
![]() |
Z prasyNasi partnerzy nigdy nie mieli wątpliwości, iż PTKiGK SA jest koleją i to niezawodną.Rozmowa z Kazimierzem Musiolikiem, prezesem PTKiGK Rybnik
Tak naprawdę w naszym kraju niemal zawsze istniały inne koleje niż PKP, do
których należało PTKiGK SA i nasi przodkowie - powołany do życia w 1966r. Zakład
Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem oraz jego następca PTKiGK PW. To
że firmy te, skupione głównie na Śląsku, nie funkcjonowały w powszechnej świadomości
jako kompletne przedsiębiorstwa kolejowe, było po części wynikiem przypisania
im roli kolei niepublicznych, a po części bardzo ograniczonym z konieczności zakresem
ich działania. Nasza firma jest przede wszystkim przewoźnikiem kolejowym, zatem rozwój tej sfery działalności jest naszym podstawowym celem. Mówiąc o rozwoju, mam na myśli nie tylko wzrost przewozów, choć oczywiście będziemy się starać pozyskać nowych klientów i wozić dla nich jak najwięcej, ale przede wszystkim dążenie firmy do podejmowania coraz bardziej skomplikowanych, a przez to bardziej atrakcyjnych zadań przewozowych. Występując wobec naszych klientów jako eksperci od rozwiązywania ich problemów transportowych, musimy sprostać ich rosnącym wymaganiom i one będą tak naprawdę wyznaczać kierunki rozwoju firmy. Owszem. W końcu minionego roku doprowadziliśmy do pomyślnego finału nasze zabiegi, by zintegrować wokół PTKiGK SA kilka firm z naszego regionu. W ten sposób stworzyliśmy grupę 4 firm - oprócz naszego przedsiębiorstwa tworzą ją PTKiGK sp. z o.o., KP "Kuźnica Warężyńska" SA i NZTK sp. z o.o. - połączonych więzami właścicielskimi. Zachowując samodzielność tych firm, zyskaliśmy wszyscy możliwość racjonalizacji wykorzystania środków i skoordynowania działań. Zwiększenie potencjału firm Grupy jest jednak najistotniejszym efektem. Firma zorganizowana jako przewoźnik kolejowy wręcz musi na przewozach zarabiać. Rozwój firmy, finansowany w lwiej części z własnych środków i stabilna sytuacja ekonomiczna PTKiGK SA dowodzą, że nawet funkcjonując w skrajnie niekorzystnych warunkach, można z sukcesem prowadzić interesy w naszej branży. Transport kolejowy, wbrew potocznemu przekonaniu, nie jest dziedziną jednorodną, tak jak niejednorodne są potrzeby transportowe zgłaszane przez uczestników rynku. Dlatego na rynku jest miejsce dla wielu przewoźników, bo trudno wyobrazić sobie zbudowanie firmy, która tak różnym wymaganiom potrafiłaby sprostać. Sądzę zresztą, że postępować będzie raczej specjalizacja, rozumiana bardziej jako wykrystalizowany profil działania firmy niż koncentracja na bardzo wąskim segmencie rynku. W tych warunkach możliwości konkurowania z dużymi przewoźnikami, nawet rangi PKP Cargo, zwiększą się.
Pole konkurencji zmienia się wraz z poziomem liberalizacji rynku. Doświadczenia śląskich firm kolejowych z czasów "rynkowej izolacji" pokazują jednak, że nawet działając w zamkniętej (a przy tym kurczącej się) enklawie, można myśleć kooperacyjnie i wspólnie organizować przewozy. Dlatego, mimo iż rynek jest naturalnym środowiskiem konkurencji, wrogich zachowań jest stosunkowo niewiele, a wspólne przedsięwzięcia nie są rzadkością. Mamy satysfakcję, że również dzięki naszej aktywności, upartemu działaniu na
rzecz liberalizacji rynku, także w ramach RBF i IGTL nasz kraj zrobił bardzo duży
krok w usuwaniu barier ograniczających możliwości działania rodzimym operatorom
przewozowym. Trzeba zaznaczyć, że przełom (bo tak to z perspektywy naszej firmy
oceniamy), który dokonał się w minionym roku był w dużej mierze zasługą PKP PLK
SA, które w niezmiernie krótkim czasie stworzyły licencjonowanym operatorom organizacyjne
warunki korzystania z zarządzanej przez siebie infrastruktury. Sprawne uruchomienie
procesu udzielania licencji przez UTK dopełniło warunków rzeczywistej liberalizacji
rynku. By można było jednak mówić o całkowitym sukcesie, konieczne jest pełne
wydzielenie PLK z Grupy PKP. Bez wątpienia powodzenie firm działających w branży zależy w dużej mierze od jej pozycji wobec innych gałęzi transportu. Ta zaś zależy od zewnętrznych warunków działania i atrakcyjności usług, jakie może zaoferować. Poprawa warunków działania wymaga zmian legislacyjnych, dla których należałoby stworzyć odpowiedni klimat, natomiast jakość skutecznie podniesie konkurencja. Dyskontując korzyści konkurencji wewnątrzgałęziowej, przewoźnicy kolejowi będą w stanie zaoferować jakość konkurencyjną w skali ponadbranżowej, stając się atrakcyjnym partnerem dla gestorów transportu. Potrzeba lobbingu na rzecz branży jest poza dyskusją, bowiem poprawiając warunki prowadzenia biznesu, polepszymy swą pozycję konkurencyjną wobec innych gałęzi transportu, dzięki czemu poszerzy się nasz rynek. Wymaga to jednak zwiększenia owej "siły przebicia", a ta jest pochodną między innymi konsolidacji branży. Właśnie organizacje branżowe - takie jak IGTL, RBF - powinny być ośrodkami tej konsolidacji, organizującymi intelektualne zaplecze dla formułowania korzystnych dla branży rozwiązań i przyciągającymi nie tylko branżowe autorytety dla realizacji naszych wspólnych celów. Sprawny system zarządzania na każdym szczeblu i w każdym obszarze aktywności firmy jest warunkiem podejmowania coraz bardziej skomplikowanych zadań przewozowych. W istocie, swej roli w obsłudze naszych klientów nie chcemy sprowadzać jedynie do realizacji przewozu, mamy ambicje aktywnie uczestniczyć w konstruowaniu na ich rzecz systemów obsługi dostaw. Bardziej jednak zależy nam na pełnym wdrożeniu logistycznej formuły działania niż modnej i pożądanej etykiecie operatora logistycznego.
Stabilnych warunków działania, zadowolenia klientów i satysfakcji załogi z ciekawej pracy w prosperującej firmie, słowem - wszystkiego najlepszego. Rozmawiał Piotr Faryna; Miesięcznik "RYNEK KOLEJOWY" nr 03/2004 |
|
| |
|||