Z prasy
Kolej
ma przyszłość
Z Kazimierzem Musiolikiem prezesem zarządu firmy PTKiGK z Rybnika, rozmawia
Łukasz Komuda.
Jaką pozycję wśród prywatnych firm kolejowych zajmie Przedsiębiorstwo Transportu
Kolejowego i Gospodarki Kamieniem w Rybniku w roku 2007?
Bardzo trudno wyrokować, jaki udział w rynkowym torcie będą mieli poszczególni
przewoźnicy. PTKiGK w Rybniku w 2006r. wykonało pracę przewozową o wartości ponad
825 mln tkm, osiągając przychody na poziomie prawie 250 mln zł. Od chwili rozpoczęcia
działalności zwiększamy obroty i udział w rynku. Udział w rynku to oczywiście
istotny parametr, ale dla nas istotniejsze jest to by zrealizować własne plany.
Rynek w zeszłym roku zanotował wzrost i oczekujemy, że ta tendencja będzie trwała,
a my kolejny raz zwiększymy poziom naszych przewozów i przychodów.
Czy wzrostowi rynku przewozów towarzyszy zwiększanie się liczby graczy?
Około 10 najbardziej liczących się graczy stanowi o kształcie polskiego rynku
i nie sądzę by to się radykalnie zmieniło. Możliwe jest jednak wejście na nasz
rynek nowych firm, szczególnie z obcym zapleczem kapitałowym.
W ostatnich 3 latach prywatni przewoźnicy w Polsce powiększali udział w rynku
o 45 pkt. proc. rocznie, osiągając w roku 2006r. 17 proc. i odbierając część klientów
państwowej spółce PKP Cargo. Dlaczego w Polsce prywatne spółki zdobywają rynek
szybciej, niż w Czechach i Niemczech, gdzie konkurencję na tory zaczęto wpuszczać
kilka lat wcześniej?
To pochodna wielu czynników. Za najważniejsze uznałbym dwa: po pierwsze, po okresie
blokowania dostępu do ogólnokrajowej sieci, wraz z powstaniem PKP Polskie Linie
Kolejowe stosunkowo szybko zapewniono równoprawny dostęp do niej wszystkim przewoźnikom.
Po drugie, w momencie uwalniania rynku działały w kraju silne, dobrze zarządzane
koleje przemysłowe, organizacyjnie i techniczne przygotowane do przewozów po całym
kraju.
Czy sukcesy prywatnych przewoźników to jednocześnie porażka państwowych kolei?
Co należy do największych słabości Grupy PKP oraz PKP Cargo?
Niezręcznie mi wypowiadać się w kwestii dotyczącej było nie było największego
konkurenta PKP Cargo. Natomiast jeśli chodzi o Grupę PKP, największym jej problemem
jest brak długofalowej strategii, jaką stworzyć powinien jej właściciel, czyli
państwo.
Czy sukcesy prywatnych przewoźników są dowodem na rozwój outsourcingu w dziedzinie
transportu?
PTKiGK zostało zbudowane dla obsługi na drodze outsourcingu konkretnych klientów
kopalń ówczesnego Rybnicko-Jastrzębskiego Zjednoczenia Węglowego. Kolej jest dziedziną
wymagającą specjalistycznych kompetencji, dlatego coraz bardziej upowszechnia
się przekonanie, że wszelkie funkcje związane z transportem kolejowym powinno
się powierzać właśnie specjalistom. Szczególnie widoczne jest to w sferze obsługi
bocznic kolejowych. Sukcesy prywatnych firm są wynikiem wprowadzenia nowej jakości
w obsłudze klienta - bardzo indywidualnemu traktowaniu ich potrzeb. To zasada,
którą nasza firma stosuje "od zawsze".
Czy firmy przemysłowe wiążą się z przewoźnikami długoterminowymi umowami?
To kwestia indywidualnych preferencji - część firm woli zagwarantować sobie stabilne
warunki działania w dłuższym czasie, czego rezultatem są umowy długoterminowe.
Inne natomiast decydują się wybierać przewoźnika osobno do każdego zadania przewozowego.
Prywatne firmy kolejowe rozwijają się w szybkim tempie. Ale ogólne tendencje
nie były już tak korzystne w latach 1990-2005 przewozy samochodowe wzrosły aż
3-krotnie do 120 mld tkm, a kolejowe skurczyły się o 40 proc. do 50 mld tkm. Tory
przegrywały więc z drogami. Czy ta tendencja może się zmienić?
Owszem, wszak kolej po latach stagnacji wkroczyła na ścieżkę wzrostu ubiegły rok
jest tego dowodem, a 2007 będzie zapewne jeszcze lepszy. Trzeba jednak podkreślić,
że postęp dokonał się wyłącznie siłami przewoźników, praktycznie bez jakiegokolwiek
wsparcia instytucjonalnego, a zważywszy stan infrastruktury i ceny za korzystanie
z niej w warunkach wręcz wrogich branży. Zachowanie tego korzystnego trendu wymaga
jednak poczynienia kroków dla zapewnienia równych warunków konkurencji dla wszystkich
gałęzi transportu. Kolej służy przede wszystkim do przewozu ciężkich towarów masowych
(węgla, koksu, rud, surowców mineralnych, stali, wyrobów metalowych, ropy i jej
produktów).
Czy taka struktura przewozów może być opłacalna i czy pozwoli na rozwój?
Wymienione towary i odpowiadające im segmenty rynku stanowią naturalną domenę
transportu kolejowego i tak pewnie pozostanie. Firmy operujące w tych segmentach
mogą, co oczywiste, być efektywne. Jeżeli chodzi o potencjał rozwoju tych tradycyjnych
segmentów, to okazuje się, że jest on dość spory wystarczy prześledzić sytuację
na rynku kruszyw. Prawdą jest jednak, że największe możliwości rozwoju branży
leżą w nowych segmentach, mam na myśli przede wszystkim przewozy intermodalne.
Czego potrzebuje transport wielomodalny, by się rozwijać?
Warunkiem jego rozwoju jest zwiększenie kompatybilności poszczególnych gałęzi
transportu, a to w naszych warunkach oznacza podniesienie jakości sieci i zwiększenie
ilości terminali je łączących. Oczywiście, w najlepiej pojętym interesie przewoźników
jest rozwój infrastruktury intermodalnej, zatem naturalnym powinien być ich udział
w tego rodzaju inwestycjach. Warto jednak zauważyć, że organizowanie dostaw wykracza
poza wąsko rozumiane kompetencje przewoźnika stanowi raczej domenę spedytora,
czy wręcz operatora logistycznego, zatem bardziej naturalnymi inwestorami w terminale
wielomodalne wydają się być firmy z tego kręgu.
Czy akcja "TIR-y na tory", czyli przeniesienie ciężarówek na wagony
kolejowe przynajmniej w ruchu tranzytowym, ma szanse powodzenia?
Hasło "TIR-y na tory" jest nośne medialnie, ale nie należy traktować
go wyłącznie dosłownie, choć odnosi się do określonej technologii przewozów intermodalnych.
Należy raczej myśleć o przejęciu przez kolej jak największej części przewozów
wykonywanych dotychczas transportem drogowym. Kolej może to zrobić i jako konkurent
i jako partner transportu samochodowego właśnie w przewozach intermodalnych. Zbudowanie
zrównoważonego systemu transportu efektywnego ekonomicznie przy możliwie najniższych
kosztach społecznych wymaga oczywiście internalizacji kosztów zewnętrznych. Co
do tego nie mam wątpliwości.
Przenoszenie ruchu towarowego na tory to także rozwój kolejowego transportu
kontenerowego. Czy przewóz kontenerów jest bardziej opłacalny niż towary masowe?
To bardzo obiecujący segment rynku. Nasza firma ma ambicje uczestniczyć w jego
rozwoju. Kontenery potrzebują infrastruktury przeładunkowej. Dotychczas dominujące
w przeładunkach bocznice mogą okazać się nie wystarczające. Myślę, że i w tej
dziedzinie należy, wraz z jej rozwojem, oczekiwać kształtowania się systemu obejmującego
wielkie centra logistyczne i lokalne terminale.
Czy boom w dziedzinie centrów logistycznych jest dopiero przed nami? Czy kolej
na nim skorzysta, czy straci?
Patrząc na skalę wiodących europejskich centrów logistycznych wydaje się oczywiste,
że jesteśmy dopiero na początku drogi. Kolej zyska na tym, o ile budowane centra
będą uwzględniały ją jako medium transportowe.
Jak ocenia Pan aktualną politykę transportową państwa?
Fundamentem zrównoważonego systemu transportowego powinna być infrastruktura sieciowa
o zbliżonych standardach we wszystkich gałęziach transportu i odpowiednia infrastruktura
terminalowa. Zaniedbywanie sieci dróg żelaznych odbiera szansę rozwoju nie tylko
kolejom, ale transportowi w ogóle. Warto zwrócić uwagę na fakt, że niska jakość
infrastruktury odbiera Polsce szanse zdyskontowania położenia dla przejęcia bardziej
znaczących przewozów tranzytowych ich niski udział w strukturze przewozów jest
tego bezpośrednim skutkiem.
Jakość infrastruktury pozostawia wiele do życzenia. A tymczasem opłata za dostęp
do niej jest niemal najwyższa w Europie (drożej jest tylko na Słowacji). Z czego
wynika tak wysoka cena?
Poziom opłat za korzystanie z infrastruktury wynika wprost z poziomu budżetowego
wsparcia jej zarządców. Ponieważ w Polsce przyjęto unikatową w skali całego kontynentu
zasadę, że całość kosztów utrzymania infrastruktury powinni pokryć przewoźnicy
opłatami za korzystanie z niej, mamy najwyższe w Europie stawki dostępu do torów.
Jakie są najważniejsze patologie w dziedzinie dostępu do sieci?
Nie jest idealnie, ale sieć jest dostępna dla wszystkich licencjonowanych przewoźników.
Do najważniejszych problemów zaliczyć należy: niską jakość sieci, wysokie koszty
korzystania z niej i wąskie gardła (rejon Śląska, przejścia graniczne). Trudności
pojawiają się także przy dostępie do terminali ładunkowych obsługiwanych przez
PKP Cargo (tzw. tory ogólnego użytku).
Pozostaje jeszcze problem taboru. Czy przewoźnicy prywatni mają dostateczną
jego bazę do obsługi rosnącej liczby towarów? Czy inwestują w tabor i czy takie
inwestycje szybko się zwracają?
Cykl inwestycyjny w naszej branży jest dość długi. Praktycznie każdy producent
taboru uruchamia produkcję pod konkretne zamówienie, zatem czas oczekiwania na
jego realizację jest bardzo długi. Pewnym sposobem wyjścia z tej sytuacji jest
kupowanie używanego taboru i jego remont, bądź modernizacja, lub wynajmowanie
wygonów z poolów taborowych. PTKiGK jest w o tyle korzystnym położeniu, że nasza
spółka-córka PTK Tabkol produkuje wagony i jest w stanie elastycznie reagować
na nasze potrzeby.
Póki co, krajowi przewoźnicy kolejowi wyjątkiem jest może CTL Logistic oraz
PCC Rail działają wewnątrz naszych granic. Czy szansy na dalszy rozwój oraz wyższe
marże należy szukać tworząc połączenia międzynarodowe organizowane przez jedną
firmę?
Przewozy międzynarodowe są najbardziej obiecujących segmentem, jeżeli chodzi o
możliwości rozwoju. Dotychczas większość z nich, z uwagi na bariery techniczne
i formalne, organizowana jest w tradycyjny sposób każdy z zaangażowanych w przewóz
wykonuje go po sieci swego kraju. Zmiana tego modelu niesie oczywiste korzyści
i należy się spodziewać upowszechniania systemów przewozów realizowanych przez
jednego przewoźnika.
Skąd brać kapitały na rozwój? Czy polscy prywatni przewoźnicy kolejowi szukać
będą ich na giełdzie, czy też u prywatnych inwestorów?
Niewątpliwie opieranie planów rozwojowych jedynie o własne zasoby przestaje wystarczać.
Każdy ze sposobów finansowania rozwoju zewnętrznym kapitałem ma swoje plusy i
minusy, dlatego trudno o sformułowanie jakiejś generalnej zasady to sfera indywidualnych
decyzji.
ENERGIA I PRZEMYSŁ - nr 7-8 2007